Kryzys na górskiej wędrówce

By | 13:49 2 komentarze
Droga do Hali Gąsienicowej zimą


Kryzys na górskiej wędrówce

Góry stają się w Polsce coraz to popularniejsze, a dodatkowo w tym roku mamy prawdopodobnie zimę stulecia. Na pewno gdy warunki są stabilne - warto wyjść na szlak. Oczywiście szlaki należy wybrać zgodnie ze swoimi umiejętnościami psychofizycznymi, oraz należy czytać komunikaty GOPRu lub TOPRu.
Polskie góry te niższe i te wyższe są przepiękne zarówno latem jak i zimą. Dojście do wybranych miejsc nie raz wymaga przejścia wielu kilometrów szlaku.
Kryzys może dopaść zarówno początkujących ludzi jak i doświadczonych. Początkujący miłośnicy górskich wędrówek nie znają jeszcze swoich możliwości fizycznych i czasami źle rozplanują trasę. Wyczerpanie, ból nóg, nerwowość i ogólne złe samopoczucie narastają przynosząc ryzyko nieprzyjemnej wycieczki.

Co zrobić w sytuacji kryzysu na górskiej wędrówce?

Granice ludzkich możliwości zazwyczaj są dużo dalej niż się myśli, więc po pierwsze trzeba zachować spokój. Najważniejsze o czym muszę wspomnieć - tak zwany wycof czyli rezygnacja z pokonania prędzej zaplanowanego szlaku to żaden wstyd. Szczyt na który się idzie zapewne będzie tutaj stał jeszcze długo i można wrócić innego razu w to miejsce lub zmienić trasę.

W sytuacji kryzysu na górskiej wędrówce warto zrobić sobie przerwę o ile warunki na to pozwalają. Na takiej przerwie nieoceniona jest pomoc którą niesie nam termos z czymś ciepłym i coś słodkiego do przegryzienia. Taka chwila potrafi naprawdę przywrócić siłę i czasami nawet radość z górskiej wędrówki, a tą nie trudno stracić w chwilach kryzysu. Gorąca kawa czy herbata, a do tego wafelek.

Z praktycznego punktu widzenia uzupełni się płyny i cukier, a cukier w tej sytuacji jest dobry. To ma też drugi mentalny aspekt bo podnosi morale. Termos warto dobrze dobrać. Słaby termos może przeciec w plecaku, a to w warunkach zimowych może nieść kolejne zagrożenie. Jak wybrać termos dowiecie się tutaj: Jak wybrać termos?

Dostosowanie poziomu trudności i warunków na szlaku do swoich umiejętności pozwoli uniknąć przykrych sytuacji kryzysów. Ale kryzysu czasami nie da się uniknąć.

Opowiem wam mój pierwszy kryzys w górach. To była moja pierwsza samodzielna podróż w Tarty jaką w życiu odbyłem. W planach na pierwszy ogień chciałem dojść do schroniska nad morskim okiem. Swoją podróż rozpocząłem już o 7 rano z parkingu na Palenicy bo jak, że by inaczej. Nie miałem żadnego rezerwowanego noclegu tylko liczyłem na schroniska jako, że było po za sezonem. Więc cały dobytek w dużym plecaku. Nie miałem doświadczenia w takich wycieczkach żadnego. Nigdy nie robiłem podróży tylko z samym plecakiem. Na początku było całkiem fajnie. To przecież prosty bardzo popularny szlak w Tatrach Polskich. Ale niestety po godzinie zaczął się w mojej głowie dramat. Plecak zaczął się robić ciężki. Byłem kompletnie zdruzgotany, bo marze o wielkich górskich podróżach, a tutaj idąc pierwszy raz w życiu nad Morskie Oko byłem wyczerpany. Nie miałem wyboru tylko musiałem iść dalej. Dotarłem na miejsce w katastrofalnym stanie przede wszystkim psychicznym i wydawało mi się, że to jakaś kompletna pomyłka i jak ja tutaj przetrwam.
No cóż, usiadłem przed schroniskiem. Podsuszyłem się. Nalałem sobie gorącej herbaty , zjadłem całą tabliczkę czekolady i w głowie pojawiły się nieco lepsze myśli. Ciało dalej bolało, ale po przerwie na odpoczynek i coś ciepłego miałem ochotę cieszyć się miejscem w którym jestem pierwszy raz w życiu. Tak wyglądały moje początki.

Osobiście uwielbiam chwilę nie tylko na samym szczycie, czy też u celu, ale również drobne przyjemności na szlaku właśnie jak ciepła kawa i coś słodkiego w spektakularnych okolicznościach przyrody, a taki dla mnie jest nawet las. Przyjemny jest również moment na szczycie celebrowany kawą.
Dlatego życzę wam by kawa w termosie i słodycze służyły do celebrowania chwili, a nie jako ratunek.
Czasami szczegóły w głowie i plecaku decydują o sukcesie wycieczki. Nie decyduje o tym poziom trudności, a nasze osobiste odczucia.

Kryzys na górskiej wędrówce

Szlak na Sarnią Skałę w zimowej scenerii
Szlak na Sarnią Skałę
Podoba się? Zostaw lajka na Facebook Paweł Trenuje lub moim Instagramie Imnotokej.
Nowszy post Starszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. Podziwiam Cię. Ja ze strachu nigdy nie wybiorę się sama w góry. Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, samotne chodzenie po górach nie jest mądre i lepiej być z towarzystwem :)

      Usuń