Chyba nie było najgorzej i o lasce co ma włosy na brzuchu [CafePaulo #2]

By | 10:00 Zostaw komentarz
Chyba nie było najgorzej i o lasce co ma włosy na brzuchu [CafePaulo #2]


Chyba nie było najgorzej i o lasce co ma włosy na brzuchu [CafePaulo #2]


Jeśli jesteś tu dla zdjęć i inspiracji to przewiń w dół.

Jak już przy okazji ostatniej rozmowy spod tagu CafePaulo wam pisałem - postanowiłem dopracować ile się tylko da tego bloga. Oprócz poprawy szaty graficznej systematycznie cały czas przeglądam stare artykuły. Od pierwszego Cześć aż po ten dzisiejszy. Długo żyłem w takim przekonaniu, że coś tam niby pisze, ale jestem słaby w pisaniu i robię dużo błędów ortograficznych. Jednak teraz jako już doświadczony bloger, gdy przeglądałem tamte artykuły to trochę się zdziwiłem. Chyba nie było najgorzej ze mną. Kilka przecinków nie tam gdzie trzeba, czasami jakieś literówki, ale sam czuje swoje serce z tamtego czasu i chęci do przekazania wartości i podzielenia się sobą. A czy to własnie nie jest najważniejsze w blogowaniu?

Niektórzy ludzie zapominają, że nie jestem zawodowym pisarzem, ani copywriterem. Akurat pisarzem fajnie było być, może kiedyś mój umysł osiągnie taki poziom. Jestem tylko facetem który dzieli się swoim doświadczaniem, wiedzą i przemyśleniami. Z czystego serca i tylko lekka nutką nadziei, że pewnego dnia ten blog da mi duży zasięg i duże możliwości.
Tutaj chce też wspomnieć, że ja cały czas się uczę i pewna część napisanych przeze mnie tekstów może stracić aktualność. Jeśli tak się staje to nie usuwam tekstu, ale go poprawiam lub daję stosowna adnotację. Nie usuwam, bo to historia jak i ja się rozwijałem dla ludzi których droga może być podobna lub gdzieś się z moją krzyżować. Dlatego człowiek czytający tego bloga, musi pamiętać, że jest człowiekiem odpowiedzialnym za siebie i ja nie mogę ponosić odpowiedzialności za czyny innych.

Życie dla mnie to fascynująca podróż. Chciałbym bardzo móc cały czas się uczyć czegoś i odkrywać świat. Po swojemu, nie tak jak mi inni każą podświadomie.

Temat na ten czas aktualny - Nienawiść. Wiele razy przekonałem się w komentarzach do mojego bloga jak to działa. To oczywiście margines na szczęście, ale jednak istnieje. Takie wygadywanie nie perfekcyjności komuś w słaby sposób. Najgorsze było gdy robiły to osoby z mojego prywatnego otoczenia. Mam na myśli to, że ja też się czasem pomylę i ktoś może mi to prywatnie napisać, a nie upokorzyć w publicznej dyskusji. A przynajmniej próbować upokorzyć. Zazwyczaj te uwagi tych osób nie mają sensu w związku z całością sensu artykułu, a są próbą doczepienia się na siłę w sobie znanych intencjach. Nie raz z tych uwag mogę wywnioskować, że ktoś nie przeczyta całego tekstu, albo nie czyta ze zrozumieniem, a mimo to przelewa negatywne emocje w moim kierunku. Krytyka jest dobra, ale ale...

Z drugiej strony zabronić hejtu i krytyki też nie powinno bo to godzi w wolność wypowiedzi. Takie coś usłyszałem ostatnio w TV z ust polityka. Niepokojące... Tylko czy ta wolność wypowiedzi jeszcze istnieje?

Przy okazji takiej perfekcyjności i wiarygodności źródeł internetowych. Mało znam blogerów którzy publicznie przyznają się do błędu. Są tacy i ja ich szanuje. Mylenie się nie ujmuje nikomu niczego bo to ludzka rzecz. No chyba, że ktoś głosi kompletne pierdoły jak te o płaskiej ziemi co jako zapalony amator astronomii traktuję wręcz jako osobistą obrazę :P

Bardzo zaimponowała mi odwaga Tomasza Kopyry który publicznie przyznał się, że ma problem z nadmiernymi ilościami alkoholu. Tomasz jest autorem tego bloga: blog.kopyra.com/ i mega szacunek za takie publiczne przyznanie się do problemu. On nie jest alkoholikiem żadnym oczywiście, ale z uwagi na branże często jest zapraszany na różne wydarzenia związane z piwem, gdzie się to piwo pije. A każdy wie, że czasem po jednym za dużo się głupoty gada.

Czasami szukam jakiś informacji na przeróżne tematy. Zauważam gigantyczną ilość portali. Portale te wyglądają pięknie i wciągają gigantyczny ruch z google. Ale co mnie dziwi to brak jasnej konkretnej wiedzy, albo mimo trafnego nagłówka to nie ma tam wiedzy na temat który mnie interesuje. To samo z portalami fitness - może jestem dziwny, ale to czasami jest kompletne lanie wody by sprzedać suplementy czy plany treningowe. Później słyszę od kumpla ,,wolę jednak zaufać profesjonaliście niż Tobie"... Kiedyś tego wszystkiego nie było, a ludzie robili prze kozackie formy w prosty sposób bez wydziwiania. To moment w którym bardziej liczy się opakowanie niż zawartość. 

Pragnę wspomnieć, że najbardziej zajebisty chleb jest sprzedawany bez opakowania i nie trzeba go reklamować.

To oczywiście ogromna generalizacja i proszę się nie obrażać o kilka takich słów na łamach mojego bloga jeśli w kogoś ugodziło : ) Świat nie jest ani dobry, ani zły. On po prostu jest. Nie będę rozwijał tej myśli choć bym mógł :)

Podsumowując ten wątek - dałem sobie wmówić, że jestem słaby i nie powinienem pisać bloga bo to wstyd przez hejt. Hejt z mojego otoczenia i dlatego bolesny. To było 5 lat temu i teraz z perspektywy czasu widzę jak to we mnie funkcjonowało, aż przez swój upór i statystyki tego bloga to ze mnie wyleciało. Tutaj też dziękuję ludziom którzy trwali przy mnie i dali o tym znać chociażby lajkami pod moimi tekstami. Dziękuję.

Z tego płynie też morał, który pragnę przekazać. Jeśli robisz coś co sprawia Ci przyjemność i nie czynisz tym komuś krzywdy to rób to.

Po jakimś czasie może okazać się, że to będzie fajna historia i coś co da Ci wiedzę na temat siebie samego. A może nie będzie na końcu najgorzej?

,,Drugich nie sądzę, Bo i sam błądzę."
- Jan Sztaudynger
Nie mam na ten tydzień żadnych ciekawych zdjęć, no prawie... Natomiast napiszę coś o Lasce co ma włosy na brzuchu.

Na wykopie ostatnio pewna Mirabelka wrzuciła zdjęcie gdzie żaliła się iż ma włoski poniżej pępka. Nie jakieś krzaczory, a delikatne jasne włoski. Ludzie jej tam wypisywali idź do lekarza, fuj ble itd. Ja się mocno zdziwiłem ponieważ wydaje mi się, że to przecież jest kurde naturalne. Jedne kobiety mają więcej włosków, a inne mniej. Zgolić jak przeszkadza i po sprawie. Jak nie to pod laser i też po sprawie. No ale bez przesady, to naturalne. Ja chce tutaj zwrócić uwagę na jakiś porąbany nurt w świecie, w naszym kraju gdzie dużo ludzi traci kontakt z prawdziwym światem na rzecz przerośniętych ideałów oczekiwań. Wymagania rosną nie do pokrycia, a człowiek drugiemu potrafi sprawić potworną przykrość. Chcieli byśmy wszyscy być nie wiadomo jak idealni nie rozumiejąc, że każdy ma jakiś tam defekt i coś o co można było by mieć jakiś kompleks. Przy takich niedoskonałościach uważam, że kompleksy są bez sensu i są zaprogramowane przez internet i różne inne media.

Może ja się stary robię czy coś. Może jestem człowiekiem starej daty i tradycjonalistą. Ale bez przesady.

Ten odcinek skończę fajnymi inspirującymi zdjęciami z instagrama co przykuły moją uwagę na dłużej.

Bo generalnie jeśli chodzi o zdjęcia to plan był taki by 21.01.2019 zrobić zdjęcia zaćmienia księżyca. Wieczór niedziela 20.01 wszystko było widać bardzo ładnie. Mroźno i świeżo na dworze. Na dowód mam nawet zdjęcie wykonane z okna telefonem:
Chyba nie było najgorzej i o lasce co ma włosy na brzuchu
Pełnia księżyca 20.01.2019 widoczna o godzinie 22 godzinie we Władysławowie


Zaćmienie miało nawet fajną nazwę: Super Blood Wolf Full Moon Lunar Eclipse. No ale cóż, na nic to wszystko bo w nocy przyszły chmury i śniegi.

Natomiast jeśli chodzi o zdjęcia innych to znowu chce wam pokazać fotografię Michała Ostaszewskiego.


Myślę, że to bardzo oryginalny kadr i super to wyszło. Pamiętajcie tylko by nie patrzeć w słońce przez teleskop bo w sekundę uszkodzi to wzrok na całe życie. Do tego trzeba mieć odpowiedni sprzęt. Michał, jeśli to czytasz do przesyłam internetową pione bo robisz mega robotę i z chęcią to tutaj pokazuję.

Właściwie to jest jedno zdjęcie które chcę wam pokazać. To mój księżyc jeden dzień po wilczej pełni. Przetestowałem nowy sprzęt i zobaczyłem jak to jest stać przy teleskopie gdy temperatura wynosi -8*C. Zdjęcie zostało wykonane dnia 22.01.2019 - Księżyc 94%


Nawet gdyby udało mi się zrobić zdjęcie zaćmienia księżyca to nie było bo to tak zajebiste jak ten kadr:




Post udostępniony przez Valtteri Hirvonen (@valtterihirvonen)


PS. Zamówiłem interwałometr do mojej lustrzanki. Nowa era astrofotografii dla mnie nadchodzi. Niech pogoda dopisze, a ja rozstawiam namiot żeby się ogrzać i montaż do zdjęć. Problem jest tylko taki, że nawet największy mróz mi nie straszny, ale momentalnie marzną mi moje drobne dłonie... A i na pewno jednym z celów na lato będzie kupno jasnego obiektywu o małej ogniskowej do zdjęć drogi mlecznej. Ktoś coś może polecić w sensownej cenie?


Podoba się? Zostaw lajka na Facebook Paweł Trenuje lub moim Instagramie Imnotokej.
Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: