środa, 3 października 2018

Wim Hof Metoda #2 Czy zostałem nadczłowiekiem?

Pora na kolejny tekst o metodzie Wima Hofa. Ja zebrałem nieco doświadczeń i czytelnicy również zaproponowali kilka ciekawych tematów :) Mam wrażenie, że ostatnio dużo więcej tego w sieci i coraz to więcej osób w Polsce o tym mówi. Dlatego kontynuujemy, a do tego łatwa metoda na czerpanie korzyści z zimnej wody, nawet dla największych zmarzluchów.

Wim Hof Metoda Część 2 Czy zostałem nadczłowiekiem 

Zanim dam wam odpowiedź, to chce przedstawić dwa komentarze na ten temat. A no i wypadało by znać powszednią część: Wim Hof Metoda - Zostań Nadczłowiekiem! Dodam, że to aktualnie najczęściej odwiedzany przez was artykuł na moim blogu :)

Pewien Mirek był na tyle uprzejmy, że pozwolił mi wykorzystać swój komentarz, a to konkretna dawka wiedzy! W niezmienionej formie przedstawiam go wam:

EO33 21 godz. temuJako, że jestem na bieżąco z naukami gościa chętnie opiszę co i jak.
TLDR: Przekraczanie granic możliwości uznawanych za skrajne, leczenie chorób cywilizacyjnych, nowe sposoby treningu sportowców. 
Jaki jest cel biegania po lodzie w samych gaciach? Udowodnienie, że ludzki organizm jest dużo wytrzymalszy niż nam się wydaje i bez szwanku potrafi sobie na co dzień (nie tylko w sytuacjach wyjątkowych) radzić z warunkami, które uznajemy za skrajne.
Jak to działa? Przez obcowanie z zimnem adaptujemy się do niego i odświeżamy mechanizmy, które w walce z nim nam pomagają, a przez cywilizację o nich zapomnieliśmy. Kontrolowana wazokonstrykcja (zwężanie się naczyń krwionośnych), po to by zmniejszyć przepływ krwi w tych częściach ciała, które wychładzają się najszybciej. Rozszerzanie zasobów brunatnego tłuszczu, który pozwala w krótkim czasie spalić biały tłuszcz ogrzewając nasze ciało, podobnie robią to noworodki, gdyż nie posiadają odpowiednio dużej masy mięśniowej by generować ciepło w wyniku ich pracy. Przyspieszenie metabolizmu, ciepło to energia, tracimy ją, więc organizm musi wyprodukować więcej. Jest jeszcze czwarty mechanizm, o którym niestety zapomniałem. Ponadto poddawanie się na działanie niskiej temperatury już na krótką chwilę powoduje wyrzut endorfin. 
Do wystawiania się na niską temperaturę Hof dodaje techniki oddychania, które pozwalają na zwiększenie kontroli nad układem współczulnym i przywspółczulnym co pozwala na częściowe przejęcie kontroli nad układem krwionośnym, immunologicznym czy nerwowym. Przykładami tej kontroli jest hamowanie reakcji na ... (zapomniałem nazwy białka), które podwyższa temperaturę ciała podczas infekcji, opisałem to w innym poście. Innym przykładem jest to, że Hof był w stanie zwiększyć dopływ krwi do palca, którego sobie odmroził próbując zdobyć Mt. Everest w samych szortach (no i butach) doprowadzając do regeneracji, pomimo, że lekarz polecił amputację. 
Warto mieć na uwadze, że to nie kolejny demagog, ale człowiek, którego techniki zostały potwierdzone naukowo (w google dużo artykułów pochodzących z holenderskich instytutów badawczych). Scott Carney jest publicystą walczącym z takimi ludźmi, jest na tyle znany i dobry, że pisze do Playboya. Owy publicysta chcąc obalić Hofa zapisał się na jego zajęcia i na własnej skórze przekonał się, że to działa i napisał nawet książkę, w której opisuje innych ludzi korzystających ze wspomnianych technik, od osób przewlekle chorych na schorzenia cywilizacyjne (zespół Crohna, Parkinson, reumatyzm), do sportowców bijących rekordy dzięki zwiększonej kontroli nad ciałem (Brian Mackenzie, Laird Hamilton), którzy trenują olimpijczyków tymi metodami.
Mógłbym napisać na jego temat jeszcze cztery razy tyle, polecam książkę Scotta Carneya "Co nas nie zabije", wnikliwie, z naukowego i sceptycznego punktu widzenia opisuje zasadę działania technik Hofa. 
Sam je stosuję, nie dość, że się uodporniłem na zimno, to zaleczyłem chroniczny katar, ponadto stałem się spokojniejszy i psychicznie silniejszy (przez spędzanie całych dni przy komputerze bywałem przewrażliwiony i rozdrażniony, teraz czuję się "normalny", taki jak powinienem).


Pojawił się tez taki komentarz pod ostatnim artykułem o metodzie Wima Hofa:

Witam mam 14 lat i metoda Wim Hofa poprawiła moją odporność ale obawiam się o stawy. Czy powinienem np wychodzić zimą na dwór w krutkim?
OdpowiedzUsuń


    Paweł Marczykowski11 lutego 2018 10:04



  1. Cześć, to moje pytanie brzmi po co chcesz wychodzić zimą w krótkim? To ma być metoda na odkrywanie w sobie nowych możliwości, a nie katowanie się zimnem. Jeśli w którymś etapie swojego życia poczujesz, ze jest Ci zimą za ciepło, to faktycznie trzeba będzie szukać nieszablonowych rozwiązań. Puki co, lepiej się ubrać. Wim też zazwyczaj chodzi ubrany :P
    Usuń

No i faktycznie, praktyka zimna z Wimem Hofem nie jest po to by się katować i nabawić problemów ze zdrowiem. Zimno potrafi być niebezpieczne przecież.


Zimno rozwiązaniem wszystkich problemów ludzkości

Muszę wspomnieć jeszcze o jednej sprawie. Wim Hof i jego ,,wyznawcy" traktują to trochę jako sposób na wszystko. Leczy depresje, uszczęśliwia i w ogóle prawie leczy raka (kto wie, może nie leczy, a zapobiega lub pomaga? Ja nie wiem, ale nie zdziwił bym się gdyby...). Myślę, że to przecenianie tej metody. Nie wiem jak mają inni, ale mogę napisać z moich obserwacji. Ja trochę przeceniłem to, bo pod wpływem cudowności jakie wyczytywałem z internetu pokładałem w tym faktycznie nadzieję na zostanie ,,nadczłowiekiem". Nic takiego się nie stało. Dalej jem chleb i muszę się myć.

Proponuję zatem mieć do tego nieco dystansu. Z korzyści jakie z tego płyną, to na pewno poprawa samopoczucia i orzeźwiająca moc zimnej wody. Albo otrzeźwiająca, czasami ;)
Metoda oddechowa stanowi świetne uzupełnienie praktyki medytacji.

Na pewno nie było w tym co robię żadnej regularności, więc nie mogę być obiektywny. 

Na pewno podniosła mi się odporność na zimno. Co do chorób - jakieś tam przeziębienia zdarzają się co jakiś czas. Mnie łapią max dwa razy do roku i bardzo łagodnie. Nigdy nie skorzystałem z L4 bo nie było potrzeby. Być może gdybym był w tym sumienny i metodycznie szedł dalej to w najgorszym razie bym raz na rok katarek łapał. Może kiedyś sprawdzę.

Na moją odporność również może, albo inaczej na pewno wpływa mój styl życia. Regularne treningi, nie intensywne, nie jakieś hardcorowe, ale cały czas są. Tutaj pokuszę się o drobną ciekawostkę. Częstotliwość przeziębień dramatycznie mi spadła kilka lat temu, gdy przerzuciłem się z wody butelkowanej na zwykłą kranówkę przepuszczoną przez najtańszy filtr do kranówki właśnie z supermarketu. To na pewno ciekawy trop : )))) Może ktoś z was ma podobne obserwacje.

Ja polecam tak czy siak. Już tak kończąc :P

Metoda Wima Hofa vs morsowanie

Bardzo dużo pojawiło się komentarzy, w których autorzy porównywali metodą Wima z morsowaniem. Niestety to tylko na pozór podobne sprawy. Wchodzenie zimą do wody outdoorowo jest czymś innym niż lanie na siebie zimnej wody pod prysznicem. Jeśli ktoś nie próbował morsowania to a) polecam bo to zdrowe i fajne b) wejść zimą do wody jest czasami prostsze niż wejście do zimnej wody latem. Wszystko przez różnice temperatur. Na mrozie, woda będzie cieplejsza niż powietrze, wiec będzie złudzenie przyjemnej wody. Natomiast kto był latem we Władysławowie, albo gdziekolwiek nad Bałtykiem, ten wie jak ciężko czasami wejść do wody. Mimo iż ta jest znacznie cieplejsza niż zimą. Tak samo pod prysznicem inne odczucie będzie lania na siebie zimnej wody. Dużo dotkliwsze i nieprzyjemne. Oczywiście na pozór, bo ciało się po jakimś czasie przyzwyczaja i zimna woda zaczyna orzeźwiać a nie boleć. Nie ma co porównywać, można praktykować to i to.

W dalszym ciągu polecam czy to morsowanie czy patenty Wima Hofa

Również liczę na dalsze komentarze czy też wiadomości.

Co z ta metodą dla prawdziwych zmarźluchów?

Udowodniono naukowo, że nawet wystawienie samych stóp na działanie zimnej wody ma zbawienny wpływ na samopoczucie i stan zdrowia. Wzmacnia odporność i poprawia krążenie. Wydzielają się te same pozytywne związki w organizmie jak przy morsowaniu i zimnych prysznicach, oczywiście w innych ilościach. Są doniesienia nawet o pozytywnym wpływie w momencie, gdy człowiek czuje iż idzie na niego przeziębienie. Żeby to dobrze zadziało jest oczywiście jeden warunek. Ciepłe skarpetki i suchość zaraz po. Żeby to się nie skończyło drgawkami i zimnymi stopami. Trzeba później zadbać o prawidłową temperaturę bo w innym przypadku może to się skończyć po prostu chorobą. A i pamiętaj, wszystko robisz na własną odpowiedzialność, a autor nie może ponosić żadnej konsekwencji.

Źródło grafiki z nagłówka: https://gripped.com/profiles/how-wim-hof-iceman-method-can-help-climbers/

To przecież mogą być tylko głupoty z internetu ;)

Podoba się? Zostaw lajka na Facebook Paweł Trenuje lub moim Instagramie Imnotokej.
Możesz również postawić mi kawę: Klik do podstrony
Dla Ciebie to tylko łapka w górę, a dla mnie to możliwość rozwoju i spełniania swoich celów.

Zobacz jeszcze:
Ile i jak często trzeba ćwiczyć, żeby mieć zadowalające rezultaty?
Jedz 3 posiłki dziennie i nie cuduj!
Dlaczego trening siłowy powinien być podstawa w Twojej aktywności




4 komentarze:

  1. Po twoim 1 wpisie o Wimie postanowiłem ćwiczyć codziennie oddechy , bez weekendow, często 2 razy dziennie rano i po południu, ćwiczylem ok 3/4mc, niestety muszę stwierdzić że nie przyniosło to większych zmian w moim samopoczuciu i zdrowiu. Jak chorowałem permanentnie na katar tak chorowałem nadal. Miałem nadzieję że przynajmniej katar będzie mniej intensywny, niestety byl zwykle taki sam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zimne prysznice praktykowałeś?

      Usuń
    2. Nie, chciałbym spróbować stąd pyt
      1 jak zimą woda zacząć się myć?
      2 czy po wejściu do prysznica od razu zacząć myć się zimą woda czy najpierw letnia a potem zimą?
      3 czy głowę myć też zimą woda?

      Usuń
    3. Ja niecierpię zimnej wody. Robiłem to tak, że najpierw myłem się normalnie (hehe opowiadamy sobie jak się myjemy :D ) a następnie stopniowo coraz to zimniejszą. Tak samo głowę. Na koniec lałem coraz to zimniejsza wodę na klate i medytowałem (weźmiecie mnie za wariata :D ) nad tym żeby to zimno było orzeźwiajace i rozluźniałem ciało, żeby się nie trząść. To turbo nieprzyjemne ale wychodząc z kabiny czuje się jak bym narodził się na nowo.
      Właśnie to zimno jest tutaj kluczowe. I też bez katowania się, jak maiłem gorszy dzień to się tym nie przejmowałem i nie robiłem niczego.

      Usuń