czwartek, 25 października 2018

Skąd biorę na to wszystko czas i chęci?

Witam serdecznie w kolejnym wpisie. Koleżanka zadała mi ostatnio takie pytanie jak w tytule. Że skąd ja na to wszystko biorę czas? Podejrzewam, że miała na myśli to, że pracuje, mam rodzinę, znajomych, dbam o siebie sportem, a moja niespokojna dusza wciąż każe mi zgłębiać moje zainteresowania. I to dobre pytanie właściwie.


Skąd biorę na to wszystko czas i chęci?

Człowiek codziennie dostaje dar. Codziennie rano budzi się i dostaje tak po prostu coś niesamowitego. Dostaje czas. Tutaj też można pokusić się o głębsze analizy bo samo życie to przecież dar. I codziennie się budzimy i ono dalej jest. Jakiś niesamowity los sprawił, że jestem. Czas dostajemy codziennie. Gdy jesteśmy młodzi to czujemy, że jest go dużo i nie bardzo się tym przejmujemy. To jak ze zdrowiem. Dopiero jak się go straci to się go doceni. W którymś momencie mojego życia zdałem sobie sprawę, że czas to towar luksusowy i nie mam nieokreślonej jego ilości. Im starszy będę, tym być może ciężej będzie. Ciężej ten czas wykorzystać.

Einstein wykazał matematycznie, że czas nie jest liniowy. Jeśli będę miał dwa zegary i jeden wystrzelę do galaktyki Andromedy z prędkością bliską prędkości światła, to mój zegar będzie wskazywał inną godzinę po krótkim czasie. Mimo, że oba tak samo działają i dla obu sekunda trwa tyle samo. Jedno drgnięcie np kwarcu w cyfrowych zegarach. Czas to zajebiste zjawisko przyprawiające mnie o zawroty w głowie.

Ten czas nam się skończy kiedyś. Tak nas świat skonstruował, że dla wszechświata nasze zycie to nawet nie mrugniecie.

Ale to chyba nie jest to. Nie to we mnie gra i każe mi to robić.

Taka odpowiedź na inny raz. Albo na teraz. Bo skoro ch*j wie jakim cudem ten świat istnieje tak naprawdę - to może warto zrobić coś z tym życiem fajnego? Nie iść za tłumem, za tym co jest normą, ale wyjść przed szereg, albo w ogóle go opuścić i iść w zgodzie ze swoim nurtem. Zapytacie jak ten kierunek obrać? Na to pytanie zna odpowiedź dusza ale jej słuchanie wymaga zdobycia pewnej wiedzy na swój własny temat.
To trudne bo wymaga poświęcenia. Poszukiwań. Wystawiania się na krytykę i ból. Ale daje radość. Wewnętrznie czuje, że taka powinna być właśnie moja droga teraz.

Każdy z nas wstaje rano z określoną ilością energii życiowej. Zużywamy ją na wszystko. Na wstawanie z łóżka, poranną kawę, sporty, pracę, zainteresowania. Scroolowanie facebooka, instagrama, robienie i odczytywanie bezsensownych snapchatów. Na telewizję, martwienie się i przeglądanie bezwartościowej prasy. Zaznaczę, że słuchanie marudzenia i marudzenia wysysa energii x2. Energie pochłania wydalanie toksyn po wczorajszym alkoholu i szybka regeneracja płuc po papierosie.

Każdy z tych wymienionych elementów ma znaczenie. Pewnie dla innego człowieka będzie to inne, bo każdy jest inny i inaczej wygląda jego dzień. Pewnie też można było by dużo więcej dopisać.

Sztuka wykorzystywania tego czasu danego w życiu to mądre gospodarowanie tej energii życiowej. Jeśli jest ona rozsądnie przydzielana na różne aktywności to po prostu ma się jej więcej. Łatwiej jej wieczorem przeznaczyć trochę więcej na trening czy dobrą lekturę. Gdy jest jej mało, zawsze można chociaż włączyć sobie coś na youtube wartościowego i dowiedzieć się czegoś.

To nie jest poradni, a moje zdanie i filozofia na ten temat.

Każdy też zna taki truizm, że jeśli się czegoś chce to znajdzie się na to czas. Dzień jest tak naprawdę długi i można z niego dużo wycisnąć.

Zachód słońca we Władysławowie i planeta Wenus po lewej : )

Kiedyś czytałem taki fajny artykuł na jednym z for o kulturystyce. To było kilka lat temu, jak jeszcze fitness przemysł nie był takim komercyjnym szitem jak teraz. Tam gościu się wypowiadał o takiej jednej ważnej sprawie na temat tego co odróżnia kulturystów od reszty ludzi. Oni są potężnie zorganizowani i cały dzień mają zaplanowane. To było jego zdanie. Jakie jest moje?

Ja się z tym zgadzam z jednym małym ale. Oszalał bym gdybym miał wszystko planować. Uwielbiam być spontaniczny i potrzebna mi chociaż odrobiny spontana w życiu do szczęścia : )
Dlatego musiałem znaleźć złoty środek dla siebie i właściwie cały czas to robię.

Faktycznie mam w życiu dużo różnych nurtów w których coś robię. Pisałem o tym na przykład tutaj: Czy dobrze jest mieć wiele pasji? Dlatego poszukuje cały czas sposobów na podnoszenie tej energii. Na chwile obecną wiem, że dużą role odgrywa jedzenie sen i sport.
Karmisz się czymś i jeśli to jest coś wartościowego to zyskujesz dobrą energię. Zjesz mrożoną pizze, albo burgera ze znanej sieciówki to nie wątpliwie tej energii będzie mniej (ale nie popadajmy w paranoje). Dobry jakościowo sen, może być krótszy a lepiej zregeneruje ciało i umysł niż 10h snu byle jakiego. No i sport, człowiek to wojownik, zwierze i musi się ruszać więcej niż się wydaje. Nawet jeśli pracuje fizycznie! Iluż ja to nie znam budowlańców chwalących się ze swej tężyzny fizycznej a widzę ich jako chudych zaniedbanych gości, których kręgosłup albo coś innego boli. Takie etapy też mam za sobą w życiu więc z dupy sobie tego nie wziąłem : )

Są też inne metody, ale czy mogę je tak otwarcie zdradzić? Być może mogę, ale dramatyzuje bo się nieco wstydzę. Na szczęście gdy się mniej wstydziłem to napisałem o tym artykuł: Jak mądrzej wykorzystać swoją największą energię życiową?

Moi drodzy Czytelnicy. To chyba już na tyle w tym temacie. Będzie mi miło za komentarze wnoszące coś fajnego do tematu.

Podoba się? Zostaw lajka na Facebook Paweł Trenuje lub moim Instagramie Imnotokej.
Możesz również postawić mi kawę: Klik do podstrony
Dla Ciebie to tylko łapka w górę, a dla mnie to możliwość rozwoju i spełniania swoich celów.

Zobacz jeszcze:
Astro filozofia sensu życia
Po co śnić świadomie?
Potęga odpuszczenia sobie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz