wtorek, 2 stycznia 2018

Odchudzanie to nie fizyka kwantowa - Mój sposób na pozbycie się nadwagi

Ponoć, w skali kwantowej świat to tylko cząsteczki energii które pojawiają się i nagle znikają w ułamek sekundy. Niestety tłuszcz to nie cząsteczki kwantowe i nie zniknie tak nagle. Ale nie martw się, podziałamy i z Twoimi nadprogramowymi cząsteczkami tłuszczu i anihilujesz je z moja pomocą. Życiem ludzkim kierują proste zasady, cała trudność w tym żeby świadomie wybierać co takiego kieruje. Tak samo z odchudzaniem, to nie fizyka kwantową i tutaj zdradzę Ci kilka sekretów, które pomogą Tobie.

Jeśli jesteś wrażliwy na bezpośredni język, to nie czytaj dalej. To ma na pomóc Ci w realizacji celu. 
Tekst nie ma na celu nikogo obrazić, mnie po prostu śmieszy taki sposób pisania :) Do dzieła!

Panie i Panowie!

Odchudzanie to nie fizyka kwantowa - Mój sposób na pozbycie się nadwagi 


Świat oszalał! A ludzie i tak nie osiągają swoich celów.

Na szczęście odchudzanie to nie fizyka kwantowa, chociaż przemysł fitness próbuje Ci to wmówić ;)

Szukanie dziwnych diet, dietetyków, trenerów, dziwnych wymysłów świata rządzonego przez pieniądze jak np crossfit itd to nic innego jak zwalanie odpowiedzialności na czynniki zewnętrzne. To czekanie na cud, na coś co ma Cię wyręczyć z pracy i dać magiczny sposób na osiągniecie celu.
Jeśli Ci nie wyjdzie, to gdzieś głęboko będziesz myśleć, że to nie Twoja wina bo boisz wziąć na klate porażkę. Nauczono nas przecież, że porażka to coś złego, a nie element sukcesu.
A przecież sukces składa się też z kubła zimnej wody na głowę i tak wiele razy. Sukces jest owiany chłodem, a nie ciepłą pierzynką i rozpiską od trenera w PDFie wyświetlona na smartfonie w swoim bezpiecznym zaciszu.



Wszystkie skuteczne diety na odchudzanie łączy jedno. Je się ciut mniej kalorii niż się potrzebuje. Nie jakieś paleo, grupy krwi itd. Chudnie się, bo się je mniej niż się potrzebuje w danym momencie!
Czy to może być aż tak proste i zarazem trudne do zrozumienia? No najwyraźniej tak.

Jednak, chce poruszyć kilka spraw dotyczących ludzi, którzy chcą się odchudzić.
Niektórzy jedzą mało. Aż mi się smutno robi widząc kobiety, które chcą chudnąć jedząc tylko 1000 kcal dziennie. Toż to nie życie, tylko próba przetrwania go tylko po najniższych kosztach. Nawet malutka kobieta, będzie potrzebować chociaż te 1500 kcal. A gdzie miejsce na robienie kolacji z swoim facetem? Spontaniczne wypady do Maka z przyjaciółmi po imprezie, czy popcorn w kinie?!
W dupe to sobie można wsadzić, kombinując tylko z dietami i wymyślając dziwne rzeczy.

Na to jest dużooo lepszy sposób! Słuchaj mnie, a schudniesz i będziesz Pan, czy też Pani zadowolona z życia. A przynajmniej lżejsi : )

Podstawą w budowaniu zdrowej wymarzonej sylwetki są te 3 czynniki:

- Aktywność fizyczna - od tego zacznij, poszukaj sobie planu i rób trening FBW trzy razy w tygodniu po 30 minut. Możesz więcej oczywiście. Jeśli to Ci nie pasi to wymyśl sobie inną aktywność, jak rower, bieganie, basen. Tylko nie treningi z dziwnymi laskami na youtubie po których i tak mało kto chudnie bo są za ciężkie te treningi. No i też zumby, crossfity i inne cuda.

Stare dobre metody się sprawdzają wiec nie kombinuj bo Ci to bokiem wyjdzie. 

Nie znam, żadnej dziewczyny, która schudła by dzięki chodakowskimi czy melbi, a znam mnóstwo dziewczyn, które wyglądają jak rakiety dzięki normalnemu treningu. Nie lubisz ciężarów? Sponio, Pole Dance też daje radę, a jak nie to klasyka - rower, bieganie basen.
Tak samo z facetami. Nie znam ani jednego ziomka, któremu efekt dała by A6W czy robienie brzuszków z podnoszeniem sztangielki na bicka. No chyba, że był dosyć chudy i pojawiła mu się krateczka na brzuchu po tym : ) Znam za to konkretnych wojowników, którzy biegają (po lesie, chodniku, na dworze za darmo, a nie na bieżni Ty "piz*o"), napierdzielają pompki, wyrywają drążki z framugi i wyglądają jak Spartani. Nie żadne wielkie bambaryły po sterydach, tylko jak normalny zdrowy facet.
Dla niektórych facetów krateczki będą ped*** i to jest ok. Każdy jest inny. To nie jest wyznacznik wysportowanej sylwetki dla każdego.

Ruch to jest zasrana podstawa Twojego ŻYCIA fizycznego! Chcesz czy nie to jesteś zwierzęciem. Otyłość, nadwaga, to wymysł cywilizacji, a nie natury. W genach to można mieć najwyżej bycie debilem. Twój tryb życia wpływa na Twoje DNA. Ciało dostosowuje się do tego co robisz. Jak dużo się ruszasz, jesteś aktywny to naturalne będzie, że musisz być chudszy, bo tak sobie ciało ułatwi.

Dla przykładu, jak zaczynasz się podciągać na drążku, albo chociaż wisieć (nie każda kobieta się podciągnie od razu), to ciało wie, że 70kg łatwiej jest dźwignąć niż 100 kg więc, naturalnie będzie produkować takie związki chemiczne, które ten balast odrzucą. To nie dzieje się szybko, ale jest istotne.

Po rodzicach można dostać nawyki, które będą powodować otyłość. W genach jesteśmy zwierzęciem, mamy bronić, zdobywać, kochać i się rozmnażać. Przetrwać w możliwie najlepszej formie. Walczyć o swoje! Energia życia musi być ciągle w ruchu bo jest ruchem. Zaczyna się od delikatnego tchnienia oddechu w Twojej klatce, od pulsacyjnego ruchu Twojego serca.

Ruch to podstawa!

Chcesz więcej żreć? To się więcej ruszaj! Toż to eureka i wielkie odkrycie! Przepis na szczęście!

Kolejna sprawa : )

- Mądre odżywianie - A poprzez to rozumiem: zdrowy rozsądek - Intuicyjnie wiemy, co jest dobre co jemy, a co nie. Dobrze wiesz, kiedy grzeszysz a kiedy nie. Nikt nie musi liczyć kalorii, no chyba, że jest kulturystą i chce dociąć na 100%.

Dużo więcej o jedzeniu opisałem w tym artykule i by się nie powtarzać nie opisze tego tutaj. Musisz koniecznie tam zajrzeć: http://www.paweltrenuje.pl/2017/06/jedz-3-posiki-dziennie-i-nie-cuduj.html
Ale pamiętaj, że ruch jest ważniejszy. W dupę se można wsadzić pierdololo, że bez diety to nie ma sensu. Do pewnego stopnia nie ma, bo jak jesz wannę kebaba na kolacje, to faktycznie może to mieć znaczenie. Ale myślę, że każdy rozumie istotę tej kwestii.

I ostatnia, okropnie, wściekle ważna kwestia!
- Cierpliwość i kur2 cierpliwość! - nikt nie stał się gruby w 30 dni, to też żadne wyzwanie 30 dni nie zrobi Ci większej różnicy. Co najmniej 3 miesiące to czas w którym można miarodajnie określić progres.

W tym wszystkich chodzi, by aktywny tryb życia, stał się Twoim drugim Ja.
Nawet te minimalne 30 minut trzy razy w tygodniu, To jest tylko półtorej godziny w tygodniu, To jest nic. Więcej marnujemy czasu na facebookach, czy leżeniu brzuchem do góry. Każdy znajdzie ten czas jeśli będzie chciał!
Musisz być cierpliwy i uczynić to elementem Twojego życia. Żadne tam chudniecie na lato czy na sylwestra nie jest skuteczne, a jest tylko próbą zrobienia na Tobie pieniędzy.

To koniec i na koniec żegnam Cie takimi słowami:

Tam gdzie kończy się motywacja, zaczyna się dyscyplina!

PS. Za kilka miesięcy chce fotki zajebistych przemian. Jak nie to przyjdzie stara baba i Cie wydupcy ;P
Tyle w temacie!

Podoba się? Zostaw lajka na Facebook Paweł Trenuje lub moim Instagramie Imnotokej.
Możesz również zostać moim patronem na Patronite patronite.pl/paweltrenuje
Dla Ciebie to tylko łapka w górę, a dla mnie to możliwość rozwoju i spełniania swoich celów.

Zobacz jeszcze:
Jak połączyć trening ciężarami z kalisteniką?
Dlaczego tak bardzo namawiam każdego do treningu siłowego?
Czy jedna seria pompek dziennie ma sens?


2 komentarze:

  1. Trafilem przypadkiem na twojego bloga ale musze powiedziec ze z tym tematem trafiles idealnie , wszystko jasne i przejrzyste
    Pozdrawiam zostaje na dluzej ;)

    OdpowiedzUsuń