niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie 2017 Psy Fajerwerki i Mój rachunek sumienia [LifeStyle]

Podsumowanie swojego roku robi wiele blogerów, więc raczej nie będzie to nic unikalnego na skalę Polskiej blogosfery. Jednakże, tej serii nie zabraknie u mnie. Oldschoolowe prowadzenie bloga, zawsze wiąże się z pewnym ekshibicjonizmem! Ha! pamiętajcie, że każdy twórca pokazuje wam tylko to co chce wam pokazać. To tylko zarys życia, więc się nigdy nie porównujcie do nikogo :)
Czyli fajerwerki, pieski i takie tam.


O co chodzi z ostatnimi słowami wstępu? Obserwuję w internecie taką tendencję, by coś robić, tylko po to by pokazać w internecie. Jedni pokazują ten swój szczyt (nie umniejszając nikomu, bo to przecież zawsze jakaś motywacja do czegoś), a drudzy się dołują, że w tym momencie muszą zasuwać w pracy. Ja chciałbym się po prostu podzielić z niektórymi swoimi wydarzeniami, przemyśleniami, drogami itd z roku 2017. Inspirowany legendarną serią u Volanta: Chwalmy się 2017

Dodam coś od siebie apropo sylwestrowego klimatu
Jestem miłośnikiem fajerwerków i kocham pieski. W obecnych czasach brzmi to jak coś co się wyklucza. No, ale cóż, od najmłodszych lat, od czasu jak odkryłem co robi saletra z cukrem, bawiłem się pirotechniką. Nawet zrobiłem o tym portal, gdzie opisywałem moje pomysły na fajerwerki homeomade. Z biegiem lat mi to przeszło. Ale z roku na rok, kupowałem więcej fajerwerków komercyjnych (komercyjne, takie, który każdy kto ma 18+ może sobie w Polsce legalnie kupić). No i z tego trzaskałem fajne pokazy : )
A co mi tam, nawet filmiki zmajstrowałem, kto chce niech ogląda. Fajerwerki też są w moim sercu i w pewien sposób, zawsze mam to dziwne śmieszne przyjemne uczucie w środku jak widzę, lub słyszę fajerwerki. Przeciwniku sylwestrowego szaleństwa, możesz mnie nie lubić. Ja z moim Bolkiem Cię też nie lubimy ;P


Ten film jest dla mnie wyjątkowo wzruszający. Przypomina mi o minionych sylwestrach. O chwilach, które były mi bliskie. O ludziach, którzy mi wtedy towarzyszyli. Niektórych już nie ma i życzę im jak najlepiej, a inni zostali nosząc ze mną wspólne wspomnienia.
Jeden urywek tego filmu, przedstawia wyrzutnie, którą kupił mi mój dziadek. Dziadka już od w zadzie sporego czasu nie ma z nami. Pewnie ogląda boks z swoimi braćmi gdzieś tam w zaświatach i chodzi po łąkach ciesząc się widokiem, koni, krów itp. Się zrobiło sentymentalnie. Dziadek zastąpił mi ojca, którego nie miałem. Tak, że chyba znajdą się osoby, które zrozumieją to uczucie. I to ten prosty filmik. Należy mu się pamięć z mojej strony: )
To takie miejsce w internecie na jutubach z stop klatką niektórych wspomnień. :)
Dobra, fuck it te sentymenty :P

A tutaj trochu zaszalałem:

W tym roku robię niskobudżetowe coś podobnego :)

A teraz dla wrogów strzelania
Dla mnie to zabawne, bo tego typu gadki pojawiły się kilka lat temu wraz z szerzącą się głupotą w internecie. Wszystkie psy które znam, jakoś przesadnie nie cierpią w sylwestra. Te małe i te duże, które mogły by faktycznie komuś petardę w dupę wsadzić. Jak jakiś debil rzuci przy ludziach niespodziewanie petardę to każdy się przestraszy. Ale to problem debili, a nie samych fajerwerków.
Rozsądne korzystanie z pirotechniki nie zrobi nikomu krzywdy. Gardzę ludźmi, którzy lekceważą czytanie instrukcji. Bawią się tym po alkoholu i mają głupie pomysły. To jest problemem.
A teraz zobaczcie, wielka impreza w Zakopanem. Zrezygnowano z fajerwerków na rzecz laserów. W trosce o zwierzęta. Złe fajerwerki! Ale już głośna muzyka przez wiele godzin, o takich decybelach, że nie jeden wróci z piskiem w uszach nikomu nie przeszkadza. Obok Tatrzańskiego Parku Narodowego : )
Hipokryci!
To samo w Wejherowie, takie dumne miasto, że nie będzie szczelania w sylwestra! Czy nie widzicie tutaj hipokryzji?

Macie zwierzaki to o nie zadbajcie tą jedną noc w roku.


Więc, życzę rozsądnej zabawy : )

Wróćmy jednak do mojego osobistego podsumowania roku.
Fajnie będzie to sobie za kilka lat przejrzeć : )

Wspomnę, że ten rok był dla mnie trochę jak kac. Tak, ciesze się że go mam za sobą : ) Miał swoje mocne chwile, ale al;bo ja marudzę, albo coś faktycznie negatywnego było na rzeczy. Jakaś zła energia!

1. Przeczytałem tonę książek - Uwielbiam dowiadywać się nowych rzeczy. Przyznam się, że trochę za bardzo uwierzyłem w rozwój osobisty, ale w chwili obecnej uważam choaching, rozwoje itp za rak internetu. Ta dziedzina, z dobrej wiedzy zrobiła gówno. O tym zrobię w przyszłości osobny wpis. Sięgnąłem też po bardziej naukowe książki, zaczynając od Wstępu do psychoanalizy Freuda, a kończąc na O rozwoju Osobowości Junga. Trafiły też w moje ręce lekkie książki, jak np Everest Na pewną Śmierć. Polecam, fajne do poczytania.

2. Poprawiłem ortografię na blogu - Jasne, dużo można mi jeszcze wytknąć, ale helloł, od powstania bloga do teraz jest ogromny progres. Ja się cieszę : ) Z całą pewnością, będę dążył do rozwijania moich umiejętności pisania,, ale tak by nie psuły mojego stylu bloga. Lubię mieć słowotok i go szybko opublikować, bo zazwyczaj nie mogę się doczekać podzielenia danym wpisem :D Później poprawiam. Pełna profeska, co nie? W idealnym świecie z wypicowanymi wpisami, pięknym instagramem itd wyłaniam się ja! Taki po prostu Paweł :P

Oceniając sam siebie, mam poczucie, że rozwinąłem się znacząco jako bloger. Na tym blogu są też artykuły, z których już teraz jestem mniej dumny, albo w ogóle wolał bym by ich nie było. Zostaną. Nie usunę, to też historia i pewna doza wiedzy dla kogoś i dla mnie.


3. Objąłem stanowisko kierownicze - Pieniądze na drzewach nie rosną. Chcesz więcej zarabiać, to rozwijaj swoją wartość dla świata i rozwijaj inteligencje finansową. Dla mnie to sukces, bo poczułem, że lubię być za coś odpowiedzialny i kierować czymś. Analizować, liczyć i trzymać biznes w kupie. Dla mnie to bezcenne doświadczenie i okazja by się sprawdzić. W przyszłym roku chciałbym stopniowo podnosić swoje umiejętności i być lepszym w tym co robię. Ja to lubię : )

4. Do mojej rodzinki dołączył Bolek. Bolek jest małym (ciekawe na ile :P) pieskiem. Wprowadził nową szczęśliwą energię w moje życie. Wczoraj zsikał się na dywan, a 3 metry dalej zrobił kupkę (30 minut później). Też na dywan. Chyba jako psi tata muszę więcej dyscypliny wprowadzić, bo skubany ma już prawie 5 miesięcy :P No ale siedzi teraz pod drzwiami i grzecznie czeka, aż pójdziemy siku. Trzymajcie kciuki! No kocham :D

6. Odwiedziłem Londyn - Od wielu lat nie byłem za granicą. Nie interesują mnie zabytki, zwiedzanie i inne tego typu rzeczy. Chciałem klimatu i obcowania z ludźmi. Udało się. W piętrowym autobusie puściłem takiego bąka, ze po drugiej stronie, ciemno skorzy mężczyźni się dławili. To nie ma żadnego rasistowskiego kontekstu, bo tego samego wieczoru z innymi paliłem śmieszne papierosy. Raczej chodzi o to, że jestem prostym facetem z wielkiej wsi w wielkim świecie, gdzie świat jest kolorowy i ciekawy. No ale przyznacie, ze to całkiem śmieszy fakt? ;P Takie chwile są bezcenne. Na pewno na 2018 już planuję 3 kolejne wycieczki w inne miejsca : ) To mój cel.
Sikałem do Tamizy - Czyli moja Lońdyska przygoda [LifeStyle]

7. Trenowałem mniej - Pod względem sportu to był dla mnie gorszy rok. Odpuściłem, nie wliczając w to kilku intensywnych okresów. Na pewno wiem teraz więcej o sobie. Wiem, że trenując, jestem szczęśliwszy, mam więcej energii, lepiej się czuje i jestem zdrowszy.
We mnie też kryje się lenistwo! :P
2018 to dla mnie nowe postanowienia noworoczne : )

Post pisany na szybko, bo trzeba uciekać i świętować sylwestra!
I wiecie, szczęśliwego nowego z całego mojego serca! :)

Podoba się? Zostaw lajka na Facebook Paweł Trenuje lub moim Instagramie Imnotokej.
Możesz również zostać moim patronem na Patronite patronite.pl/paweltrenuje
Dla Ciebie to tylko łapka w górę, a dla mnie to możliwość rozwoju i spełniania swoich celów bez dawania siana Cukierbergowi :)


4 komentarze:

  1. Hej,

    mógłbyś to trochę rozwinąć "Przyznam się, że trochę za bardzo uwierzyłem w rozwój osobisty, ale w chwili obecnej uważam choaching, rozwoje itp za rak internetu" ?
    Bo ja chyba ostatnio też za bardzo się zaangażowałem w ten temat, ksiązki, podcasty itp. Trochę mam przez to mętlik w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, u mnie to przede wszystkim wyglądało tak, że za dużą wagę przywiązałem do swojej wizji celu do osiągnięcia. Straciłem przez to radość chwili obecnej i całe szczęście wiązałem z osiąganiem celów. A to droga donikąd. To tak po krótce : )
      Ludzie promujący rozwój osobisty zrobili z dobrej wiedzy gówno.

      Usuń
  2. Świetny blog, bardzo podoba mi się Twój wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiec zapraszam do częstego odwiedzania mojej strony : )

      Usuń