poniedziałek, 30 października 2017

Jak wyleczyć się z nerwicy #1 Co to są zaburzenia lękowe i jak się z tego wyleczyć?

happysad, taki zespół Polski, śpiewał "cały mój świat potrzebuje psychologa", że każda ręka i noga itd. Chodzi o piosenkę ,,Psychologa!!!". Nie wnikam co autor miał na myśli, ale uważam, że 99% ludzi na tej ziemi faktycznie mogą mieć pewne problemy mniejsze lub większe, przynajmniej co do przekonań. Ale to nic... Co piątą osobę w Polsce, dotyka problem zaburzeń lękowych, potocznie zwanych nerwicom. Co to jest, czy Ci to doskwiera?




Od razu zaznaczę. Nerwica to potoczna nazwa na różnego rodzaju zaburzenia lękowe. W psychologi nie stosuje się już jako tako terminu "nerwica". Są to różnego rodzaju zaburzenia lękowe i kompulsywno obsesyjne. Ja nie jestem psychologiem. Tylko dużo czytam i obserwuje, ale nie dorównuje wykształconemu lekarzowi. Proszę ten tekst traktować z koniecznym dystansem, bo nic nie zastąpi wizyty u psychologa. To tylko zlepek mojej wiedzy i własnych obserwacji. Może pomoże, a może nie. Może przynajmniej będziesz wiedzieć, co to i że nie jesteś sam czy też sama z tym. Jeśli w którymś miejscu wiesz, że można coś dorzucić to napisz mi to w komentarzu.


A no to jeszcze piosenka!

Ogarnij się. Weź się w garść. Przecież nic się nie dzieje. To nic takiego. I moje ulubione - Nie myśl o tym. Ty pierdo**sz, nic Ci nie jest.

Słyszysz to od przyjaciół, rodziny, ludzi. No bo przecież nic się nie dzieje tak naprawdę?
To jest jak ból. Ale nie fizyczny. Ból mentalny. Nie do końca  cierpienie jakie doznajemy po jakiś złych wydarzeniach w życiu, czy gdy nam ciężko bo coś się stało lub dzieje (o tym sobie przy innej okazji pogadamy). Gdy pierwszy raz ktoś tego doświadcza, to zazwyczaj nie umie tego opisać. Troszkę sobie o tym poczytałem i może dzięki temu uda mi się to opisać, dla was z mojej perspektywy.

Co to jest nerwica i czy chorujesz na nerwicę?


To okropne uczucie odrealnienia. Jak by Twoje ciało nie należało do Ciebie. Okropny lęk i potrzeba ucieczki z miejsca gdzie się jest. Szybsze bicie serca, nierówny oddech, zimny pot na czole. Kompletnie nie wiadomo co ze sobą zrobić. A wokoło są ludzie, albo prowadzi się samochód. Albo siedzi się u fryzjera, no przecież nie przerwie się w połowie i nie wyjdzie, chociaż by się tego chciało najbardziej na świecie w tym jednym momencie?

Odrealnione natrętne myśli. Towarzyszy temu uczucie, że jak bierze się oddech, to ten oddech nigdy się nie kończy, albo, że się człowiek udusi. Że jak przechyli się głowę do przodu, to nie da rady jej już wziąć do góry. Że dotykając nóż, coś sobie nim zrobisz przypadkiem. Że jak wejdzie się na drabinę, to na pewno spadnie. Okropne natrętne myśli, ale o tym jeszcze napiszę w dalszej części.

No ale z zewnątrz wygląda normalnie. Trochę potu na czole, płytszy oddech i czasem natrętne ruchy, drygi i tiki.

To ból. Kilka razy się połamałem w życiu, miałem ostrą grypę żołądkową, zjadłem kebaba na rogu we Władysławowie i później mnie dopadło gorące siodło rano to dalej nic przy tym.

Ciężko to wyjaśnić komuś, kto tego nie doświadczył. Ale świetnym porównaniem jest bicie po nerkach. Nie widać śladów, a boli cholernie.

Tak ludzie mają w kościołach, poczekalniach, szkole, jadąc autem, u fryzjera, w restauracji, stojąc w kolejce, pracując w pracy, a czasem nawet w domu, po prostu. Niektórzy nie potrafią przez to z domu wyjść.


Co to? Silny napad paniki, jaki dotyka osób z zaburzeniami lękowymi.


Niech los pobłogosławi, że jest internet i że jeśli coś podobnego Ci doskwiera to trafiłeś właśnie tutaj. W mniejszym lub większym stopniu nerwica, czyli tak jak potocznie nazywa się zaburzenia lękowe, dotyka co 5 osoby.


Co to takiego zaburzenia lękowe?

To nic innego jak reakcja organizmu na zagrożenie. Na zagrożenie, które tak naprawdę nie istnieje. To mieszanka adrenaliny, kortyzolu i innych hormonów. Serce, płuca pracują wydajniej by dotlenić mięśnie, by były gotowe do walki lub ucieczki. Źrenice się rozszerzają by widzieć w lepszym kontraście. Ciało oblewa pot, by obniżać temperaturę. W głowie pojawia się bardzo szybko tona złych myśli. Króciutkich wizji złych scenariuszy by nas ustrzec przed złym. To nic, że to często beznadziejnie głupie i nierealne scenariusze.

Czasem jest tak, że nie panuje się nad złymi wizjami i myślami na co dzień. To również prowadzi do depresji, melancholii, paranoi i innych pierdołów.

Po tym ciało się wymęczy, bo nie da się wydzielać non stop tych hormonów. Następuje odrealnienie. Masz wrażenie ruszając ręką, że Twoja dusza rusza się szybciej niż Twoje kończyny. Brzmi abstrakcyjnie.

Co później? Zastanawiasz się co to kur2 było! Może przeżyłeś właśnie jakąś traumę i po kilku dniach to tak wybuchło. Myślisz sobie, że to nic. Ale to znowu się dzieje.  Później jest to sam strach przed tym lękiem.
Napięcie na samą myśl. Później to pojawia się i znika.

Są różne przypadki Niektórzy dostają wszędzie tego ataku, tylko np nie w swoim łóżku. Okropnie to musi psuć życie. Następnie przeradza się to w agorafobię - lęk przed wyjściem na otwartą przestrzeń. Czasem też towarzyszy temu fobia społeczna. Może być też inaczej, fobia społeczna może zwiastować kłopoty w późniejszym życiu właśnie w taki sposób.

Niektórzy ludzie doświadczają prócz napadów, ciągłego zmęczenia, napięcia mięśni, które przeradza się w ból. Depresję, cykliczne melancholie, czy też myśli samobójcze. Prowadzi to do bezsenności i pogorszenia stanu zdrowia.

No cóż, może jest Ci to znajome? To zapraszam do dalszej części. Opowiem Ci jak rozprawić sie z tym cholerstwem.

Czy bycie chorym psychicznie to wstyd?

Na tym gruncie, ludzie jeszcze nie dojrzeli. Jeśli ktoś ma astmę, urodzi się bez kończyny, czy ma jakieś inne długoterminowe problemy zdrowotne, to jest to jakoś akceptowane społecznie i każdy to rozumie. Nie ma się co dziwić, są namacalne dowody.

Jednak z chorobami duszy jest inaczej. Bo to się w środku dzieje. Ale nie ma w tym żadnego wstydu. To taka sama choroba jak te fizyczne (no prawie). Badał je już Freud sto lat temu i to rozumiał, zresztą, w późniejszych częściach przybliżę jego punkt widzenia.

Wstydem jest się poddać i wstydzić tego. Niech to nie doprowadzi do tragedii bo da się to opanować i co więcej! Później polubisz to! 

Wariat nie wie, że jest wariatem. Ty widzisz, że coś się dzieje. Twój umysł nie może uwierzyć w to co się dzieje, ale wie, że coś jest na rzeczy.

Irytują mnie też teksty "ogarnij się, inni maja gorzej". No serio? To tak jak byś miał nie wyrzucać jedzenia, tylko pakować je w paczkę i wysyłać kurierem nadmiar ziemniaków do głodujących dzieci w afryce. To nie jest tak oczywiste. Za prosto by było : )

Na koniec, to choroba duszy nie ciała. Problem siedzi w głowie i sam go sobie narodziłeś, więc i sam możesz go pokonać. Później zrozumiesz co mam na myśli. Ale zawsze warto się przebadać u lekarza by wykluczyć inne przyczyny.

Jeśli leczysz się już na coś to nie rezygnuj z leczenia. Potraktuj mój tekst jako dodatek. Pamiętaj też, że jestem tylko jakimś kolesiem z neta dla Ciebie, który może sobie wszystko co mu się zachce napisać tutaj. Nie mam wykształcenia w kierunku psychologi, a wszystko co tutaj pisze, pochodzi z własnych doświadczeń, opowieści, wyznań i książek, które przeczytałem. Więc co za tym idzie: Treść ma charakter wyłącznie edukacyjny, a wszystko co robisz, robisz na własną odpowiedzialność. Autor nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Ale jak pomogę to daj znać koniecznie : D

Chciałbym też byś to udostępnił i wysłał osobie, która skarżyła się na takie objawy. Uważam, że to ważne, a mój zasięga jako blogera nie jest tak duży, jaki bym chciał by był. Wiele osób wstydzi się tego i zżera je to od środka. Nawet nie wiedzą co to. Dzięki temu, możesz komuś z moją pomocą przywrócić radość w życiu, który nerwica niewątpliwie potrafi odebrać.

Również zachęcam do komentowania i dzielenia się swoimi przeżyciami, chociażby anonimowo w komentarzach. Jeśli ja czegoś nie będę wiedział, albo nie rozwiązałem Twoich pytań, to może ktoś inny, kto to przegląda, będzie coś wiedział : ) Wybrane komentarze opublikuję, za zgodą, bo jeśli będzie materiał to będę rozwijał ten temat.

Inne części: http://www.paweltrenuje.pl/search/label/nerwica


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz