sobota, 23 stycznia 2016

Najważniejszy czynnik decydujący o sukcesie w treningu

Co takiego decyduje o tym, kto osiąga sukces, a kto nie? Dobry plan treningowy? Idealnie dopasowana dieta? Determinacja i zdolność do wytrzymywania cierpień treningowych? Na pewno te czynniki mają ogromny wpływ, ale jest coś dużo ważniejszego i nie tak całkiem oczywistego, co decyduje o tym czy zbudujesz swoje ciało marzeń. Zapraszam!

Co decyduje o sukcesie w treningu siłowym/sylwetkowym?


To czynnik który decyduje tak na prawdę o sukcesie w jakim kolwiek sporcie!

Nie tylko w street workout, tradycyjnej kalistenice, kulturystyce, trójboju siłowym, ale też w pływaniu, piłce nożnej, a nawet freedivingu.

Tym czynnikiem jest ludzki umysł i myśli

Sprawa nie jest tak błaha jak niektórym z was mogło by sie wydawać (pewnie tym z większym doświadczeniem). Może się wam wydawać, że chodzi tylko o medytacje na treningu, czyli skupianie się na tym co się w danej chwili robi. Czyli że gdy trenujesz biceps, to myślisz o nim, skupiasz maksymalną ilość energii myślowej na tym mięśniu. Czy na przykład jak się podciągasz, to myślisz o tym co pracuje, o całym tym ruchu i o tym co czujesz.

Dzięki temu Twój trening jest bardziej efektowny.
 Miejcie to na uwadze, bo to bardzo ważne żeby na treningu nie myśleć o pierdołach, tylko skupić się w 100% na tym co się robi.

Trening jest formą medytacji.

To jednak nie takie proste w praktyce jak mogło by się wydawać, jeśli do tej pory nie przywiązywałeś większej wagi do tego, to spróbuj. Po chwili znowu Twój umysł podrzuci Ci jakieś obrazy nie związane z tematem i nim sobie to uświadomisz minie kilka chwil. Trzeba trenować skupienie.

Ale nie tylko o to chodzi!

Żeby odnieść sukces, musisz ślepo w to wierzyć! To jest najważniejsze!

Każdy z nas zna takich, co mają kiepski plan treningowy i do tego mogli by się lepiej odżywiać (kiepski plan treningowy, czyli taki w granicach rozsądku i zasad, a nie taki plan że co drugi dzień klata +biceps, a nie daj boże trening nóg). Wydawać by się mogło, że to się nie uda im. A jednak oni osiągają lepszy rezultat niż ktoś inny.
Dlaczego? Bo w to wierzą. Bo doświadczają pozytywnych emocji dzięki temu i karmią umysł obrazami swojego sukcesu. Stają przed lustrem codziennie rano i się cieszą z rezultatu.

Dzięki tej wierze, dasz z siebie więcej na treningu, dzięki pozytywnemu nastawieniu będziesz nawet silniejszy!

Jak zaprzęgnąć swój umysł do pracy na nasz sukces z ciałem?

1. Wierz w siebie! Ślepo wierz w to co robisz! Oczywiście miej na uwadze to, że robiąc jakieś ćwiczenia nie techniczne to nabawisz się kontuzji. Nie da się przeskoczyć pewnych praw, dlatego zgłębiaj wiedzę i pytaj, aby się rozwijać.
Musisz karmić umysł myślami w stylu "robię to dobrze, wyglądam świetnie, z dnia na dzień staje się silniejszy". Brzmi banalnie, ale spróbuj. To sprowadza się do wykorzystywania swojej Potęgi Podświadomości (klik) (w linku mój artykuł o tym).

2. Stojąc przed lustrem  mów sobie w myślach że coraz to lepiej wyglądasz. Jak Johny Bravo prawie. To rozwiniecie punktu pierwszego o bodźce wzrokowe. Umysł czasem podsuwa nam przed lustrem myśli "ehhh to nic nie daje, pierdole to, bez sensu". Nie słuchaj tego. Świadomie ciesz się swoim widokiem, niezależnie od tego co widzisz, a poprawisz swoje rezultaty. Co sekundę umiera w Tobie 10 milionów komórek i 10 milionów rodzi się nowych. Swoimi emocjami możemy podpowiadać ciału co z tym chcemy zrobić.

3. Wyobrażaj sobie siebie z swoich marzeń.  Rób to zasypiając. Oczami wyobraźni zobacz siebie takiego jakim chcesz być, jak byś już taki był. Wyobrażaj sobie jak wyciskasz na klatę 100kg, czy jak robisz 20 idealnych podciągnięć, albo jakąś figurę gimnastyczna, którą właśnie trenujesz. Wspomoże Cie Twoja podświadomość, ale nie tylko. Dzięki temu, w Twoim umyśle powstają nowe połączenia i trenujesz nie robiąc nic oprócz myślenia o tym. Sprawdź to.
Im częściej w ciągu dnia o tym myślisz tym lepiej. 

Polecam wam przeczytać ten artykuł: http://dobrewiadomosci.net.pl/815-moc-ludzkiej-mysli-wywiad-z-joe-dispenza/ To właśnie o te prawa mi chodzi. To właśnie opisuje, jak wykorzystać to konkretnie w treningu.

Wszystko co najważniejsze sprowadza się do pozytywnego myślenia o tym co się robi. Nie miej wątpliwości że osiągniesz sukces. 
Ale jeśli intuicja podpowiada Ci że coś źle robisz to dokształć się i popraw to.
Ja zmarnowałem wiele miesięcy trenując bez przekonania tak jakby. Trenowałem i wiedziałem że robię to dobrze, ale pozwalałem umysłowi na marudzenie w wewnętrznym dialogu człowieka. Ciągle powtarzałem "ale jestem chudy, o kurde, chyba nigdy nie uda mi się tego zrobić, coś mi ten biceps nie idzie itp". Mimo że miałem dobry plan i wierzyłem w niego, to sabotowałem się sam takim błędnym myśleniem. Wielu z nas może mieć taki nawyk. 
Pozbycie się negatywnych, niekonstruktywnych myśli, jest kluczem do sukcesu!

Z uśmiechem na Twarzy, lepiej zaczyna się trening :)

Komentujcie, lajkujcie i przekazujcie dalej, jeżeli się wam to podoba.





11 komentarzy:

  1. Całkiem fajny wpis. Na pewno najważniejszy uśmiech i pogoda ducha przy treningu. To się sprawdza zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciało to fenomen, a umysł podświadomy jest jak pierwiastek Boski w człowieku, myślami kierujemy nim, ale nie mamy bezpośredniego dostępu :)

      Usuń
  2. A dla mnie największym problemem jest zacząć, jak już zacznę to idzie :) Kiedyś biegałam i dużo ćwiczyłam a teraz za nic nie mogę się ruszyć, mam tysiąc wymówek i ciągle zaczynam od jutra! Masz na to jakąś radę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jedna prosta rada. Po prostu zacząć od teraz, zacisnąć zęby i to robić : ) A ten głos w głowie, podpowiadający wymówki trzeba po prostu olać. Tutaj, w jednym ze starszych moich postów napisałem o psychologi tego http://paweltrenuje.blogspot.com/2015/05/tekst-bedzie-skierowany-do.html może to Ci ułatwi sprawę, bo daje proste narzędzia :)

      Usuń
  3. Jeśli człowiek naprawdę czegoś chce, to wtedy nie będzie szukał wymówek tylko od razu zabierze się do pracy :)Grunt to mieć motywację i wiedzieć czego się chce :) Pozytywne myślenie trzeba mieć zawsze, niezależnie od sytuacji!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam Arnold miał średnio na miesiąc, tydzień ze miał więcej wymówek iż chęci, tak pisał w swojej książce :) Taki jest ludzki umysł, zawsze wolimy leniuchować :D Ale dobrze gadasz, jak się wie czego się chce, to się to po prostu robi! Pozdrawiam^^

      Usuń
  4. Koniec z wymówkami, lecę ćwiczyć!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja doskonale zdaje sobie sprawe, ze podczas treningu to ja jestem swoim najwiekszym wrogiem. Negatywne mysli, watpliwosci, to wszystko rodzi sie w mojej glowie. Rozpiera mnie duma gdy uda mi sie to przezwyciezyc i uda mi sie zrobic dobry trening.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorszy dla mnie na przykład jest moment, w którym poczuje pierwszy opór, np robiąc pierwszą konkretna serie pompek, myśli w stylu "na co to robisz, nic Ci to nie daje, ej ale dziś masz gorszy dzień, odpocznij sobie"

      Usuń
  6. Ciekawy wpis. Zgadzam się z tymi 3 punktami, które wymieniłeś.
    Generalnie dobrze działa na mobilizację muzyka "treningowa" (wiecie, taka jak np.muzyka z Rockiego raczej każdego "nakręca"). Można też spróbować niby sztucznej radości, tzn. gesty, okrzyki radości umysł się na to nabiera mimo że nie wydarzyło się nic radosnego to wprowadza nas w stan lepszego samopoczucia. Nie pamiętam jak to się nazywa ale działa. Dlatego czasami słychać różne okrzyki mobilizacyjne przed podejściem do ciężaru;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :)
      "Sztuczna radość" Poprzez odpowiednią mowę ciała dajemy naszemu umysłowi sygnał co chcemy : )

      Usuń