czwartek, 27 sierpnia 2015

Nurkowanie 27 Sierpień 2015



Dziś chce się z wami podzielić moja relacją z mojego pierwszego poważnego nurkowania w Bałtyku. Od jakiegoś czasu mam już kompletny sprzęt do Freedivingu (w naszych warunkach, jest zimno wiec trochę trzeba się zaopatrzyć) więc kwestią czasu było aż pofruwam w naszym zimnym ale pięknym Bałtyku. Czy to było aż takie poważne nurkowanie? Czułem adrenalinę (lubię to), nasze morze i w ogóle woda budzi we mnie wielki respekt, wiele osób straciło w niej życie. Z tego też powodu ciężko było przygotować się do wstrzymania oddechu. Serce waliło ciut za mocno i przez niepohamowane emocje ciężko było je uspokoić. Dlatego też polegało to na dotknięciu dna i powrocie. Podpłynąłem na około 3-4 metry głębokości, wiec niby nie dużo, ale jak na moje doświadczenie i brak asekuracji w postaci drugiego nurka to i tak dużo za dużo. Dziś był idealne warunki, Bałtyk bardzo spokojny, minimalne fale, lekki prąd który minimalnie znosił (przez brak wiedzy o prądach tonie wiele ludzi co roku w sezonie letnim, fale to nie wszystko co groźne, bo najgroźniejsze są właśnie prądy wodne). Do tego woda była dziś bardzo zimna co sprzyjało bardzo dobrej widoczności.

Większość sprzętu zakupiłem w internetowym decathlonie (polecam gorąco). Płetwy rozmiar 40-41 ciężko wchodzą na moją nogę w skarpecie z 5mm neoprenu : )



Niestety nie mam zdjęć z samego nurkowania, moje GoPro uległo zalaniu parę tygodni temu z niewiadomych przyczyn. Po osuszeniu niestety dalej nie działa wiec na dniach jadę oddać na gwarancje... To było dziwne, gdy głębokość pozwoliła to położyłem się na brzuchu oddychając przez rurkę, w momencie jak dno wydawało się wystarczająco daleko zatrzymałem się i oswajałem z miejscem. W tamtym momencie powiedział bym że jest wody po szyje, czyściutko, piękny piasek i malutkie fląderki przemykające po dnie. Widoczność kryształowa. No to daje nura i jakiemu zdziwieniu uległem gdy okazało się że jest tam dużo głębiej niż myślałem. Czułem ciśnienie w uszach i jak mi maskę wciskało w twarz co oczywiście wyrównałem (haaa, ćwiczyło się na basenie). 1,5m to nie było, na oko nie mniej niż 3m. Po opanowaniu sytuacji pora na kolejnego nura. W wodzie nie byłem więcej niż 15 minut. Ale na początek starczy. Stopniowo i bez pośpiechu. Może to i dobrze że GoPro nieczynne, bo znając mnie to musiał bym wszystko filmować, a jednak lepiej jak się najpierw wszystkiego nauczę ;P





A po kąpieli pora na herbatkę Angielską z dużą ilością cukru, myślałem że będzie zimno po wyjściu bo warunki pogodowe był średnie z pozoru (był dobre dla mnie ;P) Wiało, zrobiło się chłodno, rzucało co jakiś czas kroplami deszczu. No tak bynajmniej rodzinka opowiada, mi było gorąco i przyjemnie (pianka 5mm daje radę)


Z uwag na sam koniec, 3kg balastu to za mało, a tyle posiadam, za dużo wysiłku wkładam w zanurzanie się, a gdy przestaje walczyć z wypornością to zamieniam się w rakietę woda powietrze i lecę do góry. Do takich rekreacyjnych nurów do 5m warto mieć więcej o czym się przekonałem. Ma to jedną dobrą stronę. Bardzo łatwo unosi mi się na wodzie dzięki czemu jest troszkę bezpieczniej. Zanim zaopatrzę się w więcej balastu to oswoję się trochę z takimi zbiornikami wodnymi i nabiorę doświadczenia.



Gdy ogarnę trochę ten sprzęt to napisze co nieco o tym na łamach mojego bloga. 
Po za tym poszukiwany współ zajawkowicz, bo jednak samotne nury to sport ultra ekstremalny.
Pozdrawiam i nie próbujcie tego sami, napisz do mnie lepiej, jak się topic to razem ;P



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz